Wegański sos beszamelowy

niedziela, 4 Wrzesień 2016

Dziś polecam prosty wegański sos beszamelowy – równie smaczny, jak ten na mleku krowim.

Często w tradycyjnych przepisach, zwłaszcza przy zapiekankach jest wykorzystywany sos beszamelowy. Weganie rezygnują z tego składnika, przez co danie często traci smak. Lub rezygnują z przygotowania tej potrawy.

Ale przecież dokładnie tak samo można przygotować wegański sos beszamelowy – wystarczy masło zastąpić olejem, a mleko krowie sojowym. Trzeba tylko uważnie dobrać mleko, nie może być słodkie, powinno mieć neutralny smak. Ja do sosu beszamelowego używam mleka sojowego z Rossmanna.

W następnych wpisach pokażę dania z wykorzystaniem sosu beszamelowego.

wegański sos beszamelowy
image-1647

Składniki:

  • 2 łyżki mąki
  • 2,5 szklanki mleka sojowego – niesłodzonego
  • 2 – 3 łyżki oleju
  • sól
  • pieprz kolorowy
  • gałka muszkatołowa – najlepiej świeżo starta

Wykonanie:

Olej rozgrzewamy na patelni, wsypujemy mąkę. Smażymy chwilę, ok. 1 minuty, mieszając rózgą – aby mąka się nie przypaliła. Wlewamy zimne mleko, powoli, ciągle mieszając. Jeśli zaczną się tworzyć grudki, należy intensywnie mieszać – grudki powinny się rozpaść. Chwilę gotujemy, aż sos będzie gładki. Wyłączamy gaz, dodajemy sól, pieprz i gałkę muszkatołową do smaku.

sos beszamelowy z mleka sojowego
image-1648

Jedzeniowe dylematy – o wegańskich rodzinach dla najmłodszych

piątek, 24 Październik 2014

Dziś będzie nie o jedzeniu, ale o książce Jedzeniowe dylematy  – seria Tosia i Pan Kudełko – autorka: Klaudyna Andrijewska, ilustracje: Małgorzata Będkowska.

pan_kudelko
image-1413

Książka pomaga odpowiedzieć na często zadawane przez dzieci pytanie: dlaczego nie jemy zwierząt. Moje córy właściwie od zawsze wiedziały, dlaczego nie jemy zwierząt. Oczywiście na początku bez drastycznych szczegółów, im są starsze, tym więcej się dowiadują. Także właściwie nie miały szansy, żeby się o tym dowiedzieć z książki 😉 Starsza, 7,5 letnia córa przeczytała książkę sama, natomiast młodszej (3,5 roku) oczywiście czytałam.

Książkę polecam zwłaszcza dzieciom w wieku przedszkolnym. 7 latka przeczytała, ale dla niej książka była za prosta, oczywista, krótka, trochę jej brakowało szybszej akcji. Natomiast młoda słuchała z zapartym tchem, książkę czytamy już 3 raz :)

Pokazana rodzina, dla nas – dorosłych, jest nieco za bardzo wyidealizowana, a przez to trochę sztuczna. Ale dzieci odebrały to zupełnie inaczej – rodzina im się bardzo spodobała. Entuzjastycznie podkreślały wszystkie podobieństwa naszej rodziny do tej książkowej. Bo tak naprawdę przez tą doskonałość rodziny z książki cieszymy się, jeśli znajdujemy wspólne cechy.

Ilustracje – moim zdaniem świetne, jednak dzieci nasiąkają w szkole i przedszkolu modą na nieco inne postacie i te w książce entuzjazmu nie wzbudziły. Ale jak dla mnie świetny sposób pokazania dzieciom alternatywy dla popularnego obecnie sposobu rysunku.

I wreszcie Pan Kudełko. Postać bardzo sympatyczna, fajny wymyślony przyjaciel. Młodsza natychmiast zanurkowała pod swoim łóżkiem w poszukiwaniu swojego Pana Kudełko (niestety wyłowione psie kłaki nie bardzo przypominały bohatera książki).

Jedzeniowe dylematy to pierwsza z książek serii o Panu Kudełce. Jeśli kolejne będą również tak sympatyczne, moje dzieci z pewnością będą chciały je przeczytać. Jedyne, co bym zmieniła, to dodała trochę dynamiki, tak, żeby starsze dzieci też mogły z zainteresowaniem śledzić przygody Tosi i Pana Kudełko.

Ale najważniejsze jest to, że zaczynają się w Polsce pojawiać książki o dla dzieci o wegańskiej rodzinie. Dzieci są zależne od naszego wybory sposobu jedzenia, przez wybór weganizmu w szkole czy przedszkolu często czują się wyobcowane. A mając fajną książkę o wegańskiej rodzinie zawsze mogą ją pokazać kolegom i koleżankom: patrze, o wegańskich rodzinach piszą już książki! :). Świadomość, że wegan jest coraz więcej, że nie jest to dziwacznym wymysłem rodziców, jest dla dzieci bardzo ważna. I ta książka, mimo, że nie doskonała, jest świetną pozycją dla naszych dzieci. Bo mówi, że takich rodzin jak nasza jest więcej. I że weganizm to nie tylko dieta, ale bardzo ważny element naszego życia.

 

I pierwszy wpis nowej blogowiczki – samodzielna recenzja Nadii 7,5 lat – pisownia oryginalna 😉 :

Bardzo mi się podobało bo i my nie jemy mięsa. Książka była super. Tosia w książce powiedziała,że mięso śmierdzi i to prawda.Pan Kudełko je kurz z pod łóżka Tosi. Mi się nie podobało jak Piotruś chciał oddać Tosi plaster wędliny.

Zdrowa domowa vegeta

czwartek, 6 Marzec 2014

Czy wegeta może być zdrowa? Tak, jeśli zrobimy ją samodzielnie :) Zauważyłam, że sporo osób nie wyobraża sobie gotowania bez wegety czy innego specyfiku wegetopodobnego. Ja przeważnie nie używam, ale czasami potrzebuję dodać do jakiejś potrawy bulion, a nie ma czasu gotować od podstaw. W takich przypadkach doskonale sprawdzają się własnej roboty mrożone bulionetki lub vegeta w proszku. Mój przepis na wegetę jest nieco inny, niż te najczęściej spotykane w necie – dodaję dużo więcej przypraw. Ale ja tak lubię – vegeta to ma być przyprawa, a nie tylko miks suszonych warzyw z solą. Warzywa można samemu ususzyć lub kupić już suszone. Ja zawsze suszę, do suszenia wybieram najbardziej smaczne i aromatyczne warzywa. Jeśli jakość warzyw będzie niska, smak też nie będzie intensywny.

 

wegeta naturalna
image-1132

Składniki:

  • 5 sporych marchewek
  • 2 pietruszki
  • 1/2 selera
  • 1/2 pora – od części zielonej
  • 1 cebula
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 2-3 liście laurowe
  • 6-8 kulek ziela angielskiego
  • 1 płaska łyżeczka kozieradki (niemielonej)
  • 1 czubata łyżeczka suszonych liści pietruszki
  • 1 czubata łyżeczka lubczyku
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki nasion kolendry
  • 1 łyżeczka ziaren pieprzu – ja używam pieprzu kolorowego
  • jeśli macie zasuszone liście selera, to polecam dodanie 1 łyżeczki tych liści
  • sól morska – ilość zależy, czy chcecie mieć wegetę bardziej warzywną czy słoną. Ja soli dosypuję ok 2 -3 łyżek.

Wykonanie:

Warzywa włącznie z czosnkiem drobno kroimy i suszymy. Po ususzeniu mielimy – nie na drobny pył, tylko tak, żeby zachować widoczne drobiny warzyw. Mielimy (najlepiej w młynku do kawy) liście laurowe i wszystkie twarde przyprawy, te liściaste dodajemy do zmielenia, jak już mamy zmielone na pył twarde przyprawy. Mielmy jeszcze raz warzywa razem z przyprawami i solą. I gotowe. Mamy pyszną domową wegetę :)

vegeta domowej roboty
image-1133

Jak wybrać dobre ziemniaki?

czwartek, 27 Luty 2014

Uwielbiam ziemniaki praktycznie w każdej postaci, a na dodatek od jakiegoś czasu jestem maniakiem ziemniaczanym. Szukam ziemniaków idealnych. Kiedy widzę stoisko z ziemniakami, zawsze podchodzę, pytam o odmianę. Jeśli mnie zaciekawi, kupuję, próbuję w różnych potrawach – czy to w sałatce czy pieczone, czy choćby zwykłe puree.

Wbrew obiegowym opiniom ziemniaki nie mają dużo kalorii – ok. 65-80 kcal/100 g, w zależności od odmiany. Zawierają sporo witaminy C i potasu, a także witaminy B1, B3, B6, magnez i żelazo. Mają właściwości odkwaszające organizm.

Ale ziemniak ziemniakowi nie jest równy. Są różne typy ziemniaków, z przeznaczeniem do różnych dań. A tymczasem na rynku zwykle słyszę: jakie ziemniaki podać – białe czy żółte? Hmmm, dla mnie to jedna z najmniej ważnych rzeczy – uwielbiam zarówno jadowicie żółtą Galę, jak i jasną Anielkę. Istotny przede wszystkim jest typ ziemniaka, który mówi o ilości skrobi w ziemniaku i jego przeznaczeniu.

 

odmiany ziemniaków
image-1159

 

Mamy 3 główne typy ziemniaków jadalnych:

A – ziemniaki najtwardsze, wilgotne o małej zawartości skrobi, nadające się do sałatek, do zup lub do smażenia. Po ugotowaniu ziemniak zachowuje swój kształt, nie rozpada się, można go łatwo pokroić w kostkę czy plastry. Odmiany: Accent, Albina, Cykada, Frezja, Vineta, Venezia, Denar i Lord.

B – ziemniaki ogólnoużytkowe, o miąższu średnio twardym, raczej nie rozsypują się po ugotowaniu, ale łatwo je rozgnieść np. widelcem. Odmiany : Aksamitka, Ania, Atol, Balbina, Baszta, Beata, Bila, Danusia, Drop, Fala, Felsina, Fresco, Gala, Gloria, Irga, Irys, Jagna, Jagoda, Jaśmin, Jelly, Kolia, Latona, Lotos, Malwa, Maryna, Mors, Muza, Oda, Orlik, Orłan, Perkoz, Ruta, Rybitwa, Rywal, Sante, Signal, Sumak, Tara, Timate, Tokaj, Triada, Vital, Wawrzyn, Wigry, Wiking, Wolfram.

C – ziemniaki sypkie, mączyste, kleiste, zawierające więcej skrobi, po ugotowaniu łatwo się rozsypują, najlepsze na placki, kluski, pyzy, puree, frytki, do pieczenia. Odmiany: Anielka, Arkadia, Aster, Barycz, Bryza, Beryl, Bzura, Ibis, Karlena, Koral, Kos, Lena, Mila, Salto, Ursus, Miłek, Romula.

Są też typy pośrednie AB i BC, do których wchodzą również wyżej wymienione odmiany (np. Bryza jest typem BC, a Lord typem AB), ale dla celów kuchni domowej, spokojnie wystarczy znajomość 3 głównych typów. Oczywiście w danym typie są odmiany przeznaczone specjalnie do konkretnych potraw, także zawsze warto podpytać sprzedającego, do czego poleca tą odmianę ziemniaków.

A jak prosto sprawdzić, czy mamy ziemniaki sałatkowe czy sypkie? Trzeba przekroić ziemniaka na pół, potrzeć połówki ziemniaka o siebie. Jeśli pomiędzy połówkami wytworzy się biała lepka skrobia, to mamy ziemniaki mączyste, jeśli głównie woda – twarde sałatkowe.

Moje ulubione ziemniaki sałatkowe to Lord i Vineta, uniwersalne Gala, a sypkie Anielka i Bryza. Lubię też wszechobecną Irgę, ale szczerze mówiąc przejadła mi się.

A Wy? Jak kupujecie ziemniaki? Jakie są Wasze ulubione? Jakie moglibyście mi polecić i do jakiej potrawy?

kupowanie ziemniaków
image-1160